Małopolska chce odszkodowań za drogi zniszczone przez wprowadzenie e-myta

W wyniku wprowadzenia e-myta, w województwie małopolskim drastycznie zwiększyła się ilość omijających drogi płatne, samochodów ciężarowych. Problem leży w tym, iż omijając odcinki płatne, ciężarówki zjeżdżają na drogi lokalne, które nie zawsze przygotowane są do poruszania się po nich tak dużej ilości pojazdów, przekraczających znacznie masę całkowitą 3,5 tony. Z tego właśnie powodu, Małopolski Zarząd Dróg oświadczył, iż będzie domagał się odszkodowania za zniszczenie dróg, służących obecnie ciężarówkom do omijania autostrad. Rozpoczęte zostały pierwsze działania, prowadzące do zebrania odpowiednich danych, w wyniku czego w siedmiu miejscach Małopolski, rozstawione zostały dwuosobowe zespoły, mające zadanie, zliczać przejeżdżające tamtędy pojazdy ciężarowe. Okazuje się, iż ilość ciężarówek omijających płatne odcinki, przejeżdżających zatem po drogach lokalnych, wzrosła o około 14 sztuk na godzinę. Tendencja wzrostowa pojawiła się dopiero po pierwszym lipca, a zatem po wdrożeniu systemu. Zebrane dane zostaną wysłane do Ministerstwa Infrastruktury. Problem jest znaczący, drogi bowiem będą niszczone nagminnie, jeśli będzie poruszało się po nich tak wiele pojazdów ciężarowych, o tak dużej masie. W przypadku samochodów poniżej masy 3,5 ton, niewiele się zmieniło, nie tylko nie wyrządzają one znaczących szkód, ale również, ich zmiana ta nie dotyka w sposób obligatoryjny. Mają one bowiem możliwość przystąpienia do e-myta, ale wyłącznie w sposób dobrowolny.

Posted in Opłaty drogowe, Transport | Tagged , , | Komentarze są wyłączone

Kradzież agregatu bramownicy viaTOLL na trasie S-8

Wprowadzony system opłat elektronicznych za przejazdy po drogach płatnych wywołał pewną ilość komplikacji i kłopotów, z którymi musi sobie radzić jego wykonawca. W szybkim czasie okazało się, iż będzie on musiał sprostać również nieprzewidzianym i niemiłym jednocześnie niespodziankom, których prawdopodobnie nie spodziewał się. Na trasie S-8, na Mazowszu, został bowiem skradziony agregat, zasilający ów system opłat. Łupem złodziei stał się tylko jeden agregat prądotwórczy, próbowali jednak wzbogacić się o jeszcze jednak, co na szczęście się nie udało. Problem tego typu, okazuje się więc być większy niż kłopoty organizacyjne, związane z działaniem i nowościami, wynikającymi z wdrożenia systemu. Ruszył on bowiem z opóźnieniem, a samych bramek jest za mało. Co więcej jedna trzecia, tych które istnieją, nie prezentuje stałego zasilania, a więc wykonawca zmuszony jest do ustawiania przy trasach agregatów prądotwórczych. To właśnie jeden z nich został skradziony. Złodzieje ów urządzenia, są nazywani przez policję pomysłowymi, z pewnością musieli wykazać się wyobraźnią, skoro udało im się niepostrzeżenie ukraść agregat ze zbiornikiem, ważące razem pół tony. Jak podaje Tomasz Sitek z policji w Wołominie, złodzieje musieli dysponować pojazdem, wyposażonym w dźwig. Dodatkowo agregat, ważący pół tony, wart tym samym około czterdzieści tysięcy złotych przepadł bez śladu, co wydaje się nad podziw niewiarygodne. Jeśli chodzi o firmę Kapsch – wykonawcę systemu – do straty nie chce się przyznać. W rzeczywistości były dwie próby kradzieży i jak podaje Krzysztof Gorzkowski (Kapsch), obie zostały udaremnione. Kolejnym problemem firmy stały się zatem nieprzewidziane kradzieże, kradzieże nie tylko sprzętu, ale również paliwa, którym jest on zasilany. Kwestia paliwa, które ginąć miało częściej niż przy owych dwóch „udaremnionych” próbach, nie jest jeszcze potwierdzona.

źródło: www.rmf24.pl

Posted in Opłaty drogowe | Tagged , | Komentarze są wyłączone